MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ZIEMI — 22 kwietnia 2023
Opublikowano 22 kwietnia 2023 autor: admin | Kategoria: Artykuły bieżace |
HASŁO – ZIEMIA

Mógłbym zaplenić na nowo istotami rozumnymi to ziemskie miasto zmiecione przez kataklizm, który mógł być następstwem przypadkowej awarii termojądrowej lub kosmicznej katastrofy. Stworzę własny świat, w którym wszystko będzie się działo zgodnie z moją wolą.
Ten szalony zamysł zrodził się w głowie Cybertronika, członka grupy ekspedycyjnej na ziemską planetę.
– Chyba nie mówisz serio Cyber ? – zagadnął Archeo. – Tego nie da się zrobić. Popatrz na zniszczenia, na te ponure wysokie budowle obsypane żużlem i pyłem. Monotonia szarych, monumentalnych prostopadłościanów, ponura kamienna pustynia wyludniona od wieków
– tu się nie da żyć.
Radioaktywność w normie, nie ma zagrożenia bakteriologicznego – szczekał automat stereotypowo połączony z centralnym mózgiem stacji, co wszyscy przyjęli z ulgą milcząco.
Głos odbijał się od murów, gdy szli dalej w płowym lśnieniu zachodu słońca, pionowe ściany niepojętych budowli piętrzyły się nad ich głowami, ruiny ogarniały ich coraz bardziej, wiatr świszczał w wyszczerbionych murach i zrobiło się chłodno. Mat przywarł ramieniem do Archeo, w którego ręce pulsowało oko radiolokatora. – Wracajmy – powiedział – jutro tu przyjdziemy i zaczniemy planowe działanie. Zamknij się Mat i przesuń bo zasłaniasz światło – powiedział Cyber i Mat przesunął się nieco, a warstwa pyłu, kurzu i nalotu spod jego stóp zawirowała w smudze zachodzącego słońca, które brunatnym cieniem wdzierało się
w kikuty ruin.
STOP! – zaświeciły się lampki kontrolne. Radiolokator cicho popiskiwał. Stali w pewnej odległości od zasypanego bunkra. Dać mi tu robota, albo lepiej dwa – rozkazał Cyber.
Mat sięgnął po słuchawki aparatury łączącej stanowisko z centralnym mózgiem.
Roboty obracały się powoli z metalicznym buczeniem, a ich światło bijące z reflektorów łukiem ślizgało się po zwałach ruin. Może to jakieś centrum dowodzenia? – zastanawiał się Amon. A może jakieś archiwum? Pewnie schron przeciwatomowy.
To bezsensowne. Tworzymy jakieś niedorzeczne domysły, zaczekajmy aż roboty odkopią właz – proponował ostatni z pięcioosobowej społeczności – Ibis.
Stali cicho patrząc wyczekująco jak gdyby bali się odetchnąć albo poruszyć, gdy roboty archeologiczne sprzężone z centralnym mózgiem stacji na promie kosmicznym, grzebały
i przewalały zwały żużla, piasku i kamieni; wpełzały w puste, ślepe otwory by usunąć zwałowiska ruin. Obserwowali to z pewnej odległości i Cyber jakby chcąc przerwać zbyt długo trwające milczenie, zaczął mówić uzupełniając wcześniejszą wypowiedź.
Jeśli zechcę mogę wszystko. No prawie wszystko. Zapewnię przyszłość, ale najpierw muszę wymazać przeszłość. Wykorzystam swój talent, spreparuję nową osobowość Cybervitros. Stworzę ŚWIAT, w którym stanę się bogiem – roztaczał swoją wizję. Świat ode mnie zależny
i mnie posłuszny. Ja ustanowię w nim prawa, tylko ja będę mógł karać,
uszczęśliwiać i likwidować. I ty mi w tym pomożesz Archeo. Zacznę od ciebie Archeo, ha! ha! ha… Archeo dostrzegł w błysku czujnych oczu Cybera opętanie, odruch ślepej pychy, megalomatycznej władzy i ogarnęło go martwe przerażenie. Powiedział tylko wyschłymi wargami: ty tu jesteś PIERWSZY i będzie jak zechcesz. – Co ze mną zrobisz?
NIGDY NIE ZABIJAM. W razie potrzeby tylko przerabiam …
Popadasz w paranoję Cyber – pomyślał Archeo, ale nie odważył się tego powiedzieć głośno.
Właśnie betonowy właz został odsunięty i znaleźli się we wnętrzu podziemnego bunkra. Na płycie włazu od środka widniały zatarte przez czas rządki jakichś znaków. Czy istnieje szansa, że nasz analizator rozszyfruje inskrypcje, ten dawno wymarły dialekt i poradzi sobie z tym językiem? – odezwał się ktoś z ich piątki. – Zawsze istnieje jakaś szansa – zauważył skromnie Archeo. Może to jakaś pułapka? Co na to sygnalizatory? – Nie reagują …
A transmitery? – Milczą. Mamy przerwany kontakt z bazą. To jakaś sztuczka, albo ostrzeżenie i wszyscy zginiemy – ktoś z załogi wypowiedział łagodnym głosem, w którym czaił się strach. Ta koncepcja jest całkiem nie do przyjęcia. Wszystko tu jest dziwne, ale nie sądzę, aby … Popatrzcie tylko, o tam – Cyber wskazał palcem. Ekran ? Cyber pochylił się żeby zdmuchnąć warstwę pyłu. Kryształowy ekran ! – krzyknęli jednocześnie.
Ciekawy jestem jak go włączymy ? – niepokoił się Mat. Jak to zrobić kiedy przyrządy nie działają. Może uruchamiany był przez promieniowanie podczerwone, albo mikrofalowy detektor zbliżeniowy, albo po prostu przez czujnik ciśnieniowy? Ale jak to ustalić ?
Szkoda istotnie, że nie mamy do dyspozycji przyrządów, muszą nam wystarczyć własne mózgi – stwierdził Cyber. Potarł ekran ręką w silikonowej, dobrze przylegającej rękawicy.
To nie może być … Znowu zamanifestowałeś swój geniusz Cyber – chwalił dowódcę Mat.
Nie podlizuj się ! Poczęli ścierać warstwę pyłu i odsłaniać na ekranie zawiłe, splecione ze sobą linie, które mogły być jakimiś sygnałami zarejestrowanymi przez Ziemian.
Tafla kryształu wprawiona wprost w mur bez żadnych futryn, przycisków czy czujników sterowniczych zaroiła się na całej płaszczyźnie liczbowymi symbolami, które zręcznie przetasowywały się, defilowały i modyfikowały. Ukazała się zaciemniona smuga i wreszcie odsłoniła właściwy obraz na monitorze. Co to jest u diabła? Manekin ? Robot ?
Kobieta – powiedział Cyber. K – ob – i – e -ta ? Co ona mówi ? Niech ktoś włączy deszyfrator.
Przecież urządzenia nie działają. Ręczny – idioto! – wrzeszczał Cyber na Archeo.
Tak jest PIERWSZY. Archeo zwolnił blokadę i wcisnął zielony przycisk. Żarzący się dotychczas przycisk czerwony z podświetlanym napisem – samoczynne – zgasł i zajarzyło się zielone światełko i ułożyło w słowo – ręczne – Dzień dobry – mówiła kobieta.
Byli zmęczeni i usiedli na ziemi i kamieniach znajdując dla siebie wygodne miejsce patrząc
skupionym, ciekawskim wzrokiem wsłuchując się w nabrzmiałe brzęczenie głosu nieznanej istoty z ekranu.
PIERWSZY – opowiedz nam o tych kobietach. Jeżeli dorównywały nam intelektem, to musiały mieć zupełnie inną psychikę. T a k , nie zrozumielibyśmy ich nigdy …
Ale teraz zamknijcie się ! I popłynęła muzyka obca, dziwna, usypiająca, nie możliwa do zrozumienia, inna od wszystkiego co kiedykolwiek słyszeli. Ujrzeli też dziwnie obce w swej
wymowie sceny z życia Ziemian, krajobrazy rajskie pełne zieloności i kwiecia, ptactwa
oraz zwierzyny w całej palecie barw. Archeo miał zamęt w głowie. Myśli na wpół uświadomione, zepchnięte w podświadomość, których nie potrafiłby nazwać, budziły niepokój. Odkrywał w sobie sprzeczności, których nie rozumiał i których się bał. Gdy tak słuchał zafascynowany, kobieta podniosła obie ręce i objęła nimi jego głowę. Miłe uczucie.
Chodźmy – powiedziała. Nie słyszał jej głosu, ale odgadywał z ruchu warg. Posuwali się wolno dziwnym labiryntem splątanych bocznymi liniami korytarzy, po których posuwały się bezszelestnie w różne strony jakby w dalekiej perspektywie, milczące postaci.
To cienie moich ludzkich przodków – wyszeptała informując. Co się z nimi stało ? Zabili siebie i zniszczyli całą cywilizację walcząc o władzę nad naszym światem aż do
całkowitej zagłady. Rozumiesz ? N I E… Potrafili się kochać, płodzić dzieci, sadzić ogrody, uprawiać pola, hodować zwierzęta i wiele, wiele innych pięknych pożytecznych rzeczy.
*** Na okoliczność MIĘDZYNARODOWEGO DNIA ZIEMI – Czytelniczkom i Czytelnikom
www.wmoimobiektywie24.pl –— opowiadanie HASŁO – ZIEMIA /część I ; jutro ciąg dalszy /
z książki: SMAK ŻYCIA – Ella Hyciek / 1997 rok / przesyła życząc miłej lektury
i z kosmicznym pozdrowieniem Jerzy Bazylik.